eriya blog

Twój nowy blog

Cold Sun

6 komentarzy

Ew, reklamy/debilny tab nad blogiem… Okropne…

Anyways, jestem z powrotem. Nie było mnie, ponieważ na miesiąc byłam odcięta od dobrego internetu. Teraz mam znowu stałe łącze (przynajmniej do wylotu do Aberdeen) i mogę pisać notki. Rzecz w tym, że… zapomniałam co ja miałam z tym blogiem robić… Hahahaha. Pisać tak po prostu, co mi się będzie chciało? Chyba tak. Przeczytam stare notki i na pewno odkryję co miałam w planach.

Poprawianie tego bloga na razie zostało zakonczone! Hurra. Chyba powinnam zrobić listę stron do zmienienia/poprawienia oraz ogólną listę co z którą stroną zrobić. Będzie łatwiej wtedy. Zdecydowanie.

A więc poprawiłam trochę i prawie skończyłam update’ować moją stronę na deviancie. Więc proszę: www.ayvia.deviantart.com

No, więc punkty 1 i 2 z wczorajszej listy zostały jakby zrobione. Nie wiem jeszcze, co zrobię z niektórymi moimi fanlistingami oraz stronami, więc zostawiłam je na razie w linkach oraz liście fanlistingów. Jak będą kasowane, albo zmieniane, to zmienię też ich opis/ustawienie/whatever albo totalnie skasuję, z linków i/lub fanlistingów. Pewnie i tak nikogo to nie obchodzi, haha.

Nie chciało mi się już poprawiać działu O Mnie. Zrobię to innym razem.

Kolejny wielki powrót kompletnie nieznanej Mitane, która nikogo nie obchodzi. No cóż. Są wakacje i wreszcie mam stały dostęp do Internetu (tak, rozbraja mnie, jak czytam punkt nr. 4 w notce z 11 września 2008 – cóż za IRONIA). Aby to celebrować postanowiłam wreszcie uporządkować moją działalość na Internecie. Wszystko wymknęło się spod kontroli; blogi nie są update’owane, jedne strony działają, drugie nie, trzecie mnie już totalnie nie interesują. Więc uporządkuję wszystko i zacznę się tym bardziej zajmować. Może wreszcie będę enjoy’ować Internetowanie, hahahaha.

Musicie wybaczyć mi moje angielskie (często też spolsczone) słowa. Jak byście mieszkali w sumie 18 miesięcy w Wielkiej Brytanii i żadko kiedy rozmawiali z Polakami też byście tak mieli. Zresztą, wolę chyba angielski. A co tam.

Wracając do tematu: biorąc pod uwagę, że zawsze uważałam ten blog za „główną” stronę internetową (moją oczywiście!) to postanowiłam uporządkować ją.
1) Poprawiłam szablon trochę (kolory linków; trzeba było też troszkę przemieścić kolumnę z fanlistingami).

Co mi jeszcze zostało do zrobienia:
1) Uporządkowanie fanlistingów na tym blogu. Są w totalnym chaosie. W sensie, kiedy niby byłam fanką Millerny tak naprawdę?? Erm… NIGDY?
2) Uporządkowanie linków
3) Uporządkowanie (prawdopodobnie totalne skasowanie) działu „O Mnie”.

Tak, a potem zajmiemy się resztą!

Jak widac mam nowy szablon. Dzieki mojej siostrze. Tamten mi sie podobal, ale zaproponowala, ze zrobi nowy, wiec sie zgodzilam. W kazdym razie, pisze tutaj, bo stwierdzilam, ze trzeba. Podczas wakacji zdecydowalam pisac na tym blogu czesto, ale od kiedy wrócilam do Aberdeen, totalnie zaprzestalam. Powód jest prosty – czekalam, az bede miala internet w mieszkaniu i bede mogla na spokojnie pisac, kiedy bede miala ochote, a nie kiedy jestem na uni. No i tak czekalam na ten internet i czekalam. Az w koncu zapomnialam o tym blogu i o tym, ze mialam tutaj czesto pisac.

Jako ze internetu nie bede miala w domu do konca tego roku szkolnego, stwierdzilam, ze czas tutaj jednak pisac, mimo ze robie to na uni. Nie wiem jednak co w tym momencie napisac. Nie dzieje sie w moim zyciu nic specjalnego, oprócz wielu osobistych rzeczy, a juz nauczylam sie, zeby na blogu nie pisac o zbyt osobistych rzeczach.

Zastanawialam sie, czy na trzecim i czwartym roku wziac Single Honours Psychology, czy Joint Honours Psychology and Sociology. Od samego poczatku chcialam robic tylko Psychologie, ale slyszalam, ze na Single Honours jest naprawde duzo roboty, wiec zaczelam sie zastanawiac nad latwiejsza opcja. Teraz jednak wiem, ze biore Single Honours, poniewaz rozmawialam z kolezanka i okazalo sie, ze po Joint Honours jest podobno bardzo trudno dostac sie potem na postgraduate i PhD. A ja na postgraduate na pewno chce isc. Na PhD zreszta tez. Poza tym, socjologia mnie juz nie pociaga tak bardzo, jak w zeszlym roku. Fakt, jest interesujaca, ale nie tak bardzo, jak psychologia.

Pozapisywałam się do paru nowych fanlistingów. Czasami sprawia mi to przyjemność, a czasami wręcz irytuje. Na początku dzisiejszego zapisywania się miałam na to wielką ochotę. Lecz po jakimś czasie przeszło mi. Oh well.

Wylot za tydzień. W sumie za mniej niż tydzień. Za tydzień o tej porze będę już w Aberdeen. Zapewne będę już w nowym mieszkaniu i będę się właśnie zbierała na zakupy. Dobrze, że przylecę rano, a nie po południu.

Szczerze mówiąc straciłam wenę do tej notki. Nawet przed napisaniem jej. Miałam wenę w ciągu weekendu, ale jakoś czasu z kolei nie miałam.

Byłam w kinie na dwóch filmach w ten weekend. Na „Mamma Mia” oraz na „The Journey to the Centre of the Earth”. Pierwszy film podobał mi się bardziej, ale drugi nie był zły. Jaka szkoda, że akurat kiedy ja wylatuję zaczęli robić dobry popcorn w kinie. I zrobili większe pudełka. Duże pudełko było poprzednio mniej więcej rozmiaru małego lub średniego w Mulitkinie. Teraz jest wreszcie trochę większy, chociaż do dużego z Multikina jeszcze mu sporo brakuje.

Nie wiem, co więcej napisać. Obejrzałam dzisiaj z Lady Senaline (zapomniałam o tym jednym nicku, a to akurat ten, którego aktualnie używasz. Nie mylę się, prawda?) 23ci odcinek „Code Geass R2″. Kocham to anime. Kocham Leloucha. Jaka szkoda, że następny odcinek obejrzę już oddzielnie od Lady Senaline, bo już będę w Aberdeen, kiedy ten odcinek wyjdzie. Szkoda, szkoda, szkoda.

Edit: Zapomniałam napisać – statystyki są publiczne, więc możecie na własne oczy zobaczyć, jak niewiele osób wchodzi na mojego bloga, hahaha.

Czuję, jak pobijam swój rekord w tym momencie! Czyżby to była prawda?… Czyżby?… Tak! Mitane pisze 2 notki w ciągu jednego dnia! Mitane w ogóle pisze po wielu (*liczy* 7!) miesiącach! Moje gratulacje, Mitane!

Niebezpieczeństwo odłączenia od Internetu już chyba minęło. Z dużym podkreśleniem, na „chyba”, bo tutaj to nigdy nie wiadomo.

A więc co mogę napisać? Gdyby się postarać, to mogłabym napisać książkę w tym momencie. Bo ostatnią notkę dodałam w styczniu – gdybym chciała opowiedzieć co się działo od tamtego momentu to by naprawdę książka wyszła. Mała na pewno. Oszczędzę Wam tego i jednak przejdę do bardziej niedawnych wydarzeń.

Jestem w New Delhi. Już od 3 miesięcy, ale dopiero dzisiaj udało mi się napisać jakąkolwiek notkę tutaj. Bo jestem bardzo zajęta. Tak. Spaniem i spędzaniem czasu z Narią i w ogóle to też spaniem. Lecz wakacje niestety dochodzą końca. Nie chcęęę! 
1) myśl o opuszczeniu rodziny na kolejne 9 miesięcy jest okropna;
2) leniuchowanie to jednak coś dla mnie;
3) nie chce mi się uczyć :/;
4) pracować też nie bardzo, chociaż zobaczenie kolegów z pracy na pewno będzie miłe;
5) Aberdeen jest takie zimne i ponure! A mnie w ciepłym i jednak mniej ponurym New Delhi jest naprawdę całkiem dobrze.

Chociaż jest też parę rzeczy, które będzie fajnie zrobić w Aberdeen.
1) Zadomawianie się w nowym mieszkaniu!
2) Jakoś nie mogę się doczekać zrobić zakupy: naczynia i takie inne do mieszkania!
3) Zobaczenie koleżanek i kolegów!
4) Lepszy internet! (to znaczy, jak już założymy :/)
Jako że punktów przeciwko wylotowi jest więcej niż tych za, to nadal wolałabym zostać. Wyboru jednak nie mam. Jeszcze 1,5 tygodnia. Ech.

Zdać na drugi rok zdałam. I myślę, że całkiem nieźle. Z Psychologii dostałam 19/20 na drugi semestr. Normalnie bym się nie chwaliła, ale jednak 19/20 to jest wyczyn. Szczególnie, że nie uczyłam się tyle, ile bym chciała. 19/20. I moje practicale też nie były wspaniałe. 19/20. Vahahaha!

Czy cokolwiek jeszcze fascynującego się wydarzyło w moich jakże ekscytującym życiu w ciągu ostatnich paru miesięcy? Podczas pierwszych 2-3 tygodni w Indiach pojechałam z rodzicami, siostrą i koleżanką do paru miejsc w Indiach. Pierwszym z nich było Neemrana Fort. Śliczne miejsce i to całkiem blisko New Delhi. Ani nie ma narzucających się ludzi, ani w ogóle wielu ludzi! Cisza i spokój.


A oto jak wygląda (z jednego kąta) Neemrana Fort. No czyż to nie jest śliczne miejsce?


To też było w Neemrana Fort!

A o reszcie miejsc poopowiadam potem. Zdjęcia też będą. Ale niewiele zapewne. Z Neemrany Fortu zdecydowałam się dać tylko te 2. A zrobiłam o wiele więcej.

Edit: Czemu to jest takie *&&$&(&^$ skomplikowane, by wstawić zdjęcia??

Zbliża się powoli burza, więc muszę się pośpieszyć z pisaniem tej notki. Odłączyło mnie już raz od internetu jakieś parę minut temu, kiedy zmieniałam szablon, więc na pewno, prędzej czy później, odłączy mnie znowu. A wtedy nie będę miała jak dodać notki.

Zmieniłam szablon! Wreszcie, po tak długim czasie, udało mi się to! Grafikę, to znaczy efekty i tym podobne, zrobiła oczywiście Naria. Ayutsuu? Już nie pamiętam, którego nicka używasz, musisz mnie oświecić. Za to html zrobiłam ja. Więc, naszym wspólnym wysiłkiem, powstał nowy szablon!

Wiem, że miałam wypisać, co dokładnie zmienię, ale myślę, że łatwo zmiany znaleźć.
1) Szablon
2) Zmniejszyłam dział „O Mnie”. I tak nikt pewnie tego nie czyta – ale teraz macie jeszcze mniej do czytania!
3) Usunęłam trochę linków
4) Pododawałam trochę fanlistingów, oraz poprzemieszczałam je
5) Statyskyki strony są nowe.
Nic więcej mi do głowy nie przychodzi.

Dłuższą notkę napiszę, gdy burza się skończy/przeleci nademną i nie będę musiała się obawiać, że w każdej sekundzie mnie odłączy.

Wow… Świat się trochę zmienił od kiedy ostatnio na niego patrzyłam… Blog.pl się totalnie zmienił. Nie tylko strona główna, ale też i administracja bloga. Trochę trudno się połapać co jest gdzie. Jakoś poprzedni layout blog.pl mi się bardziej podobał. Ten wygląda tak troszkę… tandetnie? Hm, pewnie się przyzwyczaję. RadioZet tez się jakoś zmieniło. Czy tylko mnie się tak wydaje? I już nie mówię o ich stronie internetowej (która też się bardzo zmieniła i trudno mi się połapać co i jak), ale o samym radiu. Tak jakoś inaczej jest, nie wiem, jak to nazwać…

Dobra, miałam pisać o czymś innym. Jestem już i po feriach w Warszawie i po sesji. Mojej pierwszej sesji na studiach zresztą, ale to za chwilę. Te trzy tygodnie w Warszawie były wspaniałe. Myślałam, że będę się nudzić w Warszawie i ogólnie, że nie będę tam szczęśliwa. Jednak przez te trzy tygodnie mogłam się zbliżyć trochę do rodziny, której nie widziałam zbyt dużo przez ostatnie 2,5 roku. No i mogłam znowu zobaczyć znajomych. I przekonałam się, ze naprawdę się zmieniłam, ze już nie jestem taka nieśmiała i głupia, jak kiedyś. Przekonałam się, że potrafię rozmawiać z ludźmi, że potrafię załatwiać sprawy, które normalnie moi rodzice by załatwiali. I mimo że moje ferie polegały głównie na kursowaniu między moim mieszkaniem a mieszkaniem babci, to było warto.

A teraz sesja. Jak już wspominałam, moja pierwsza w życiu. Myślałam, ze będzie gorsza. A poszło mi całkiem nieźle. Najlepiej chyba Psychologia, potem Socjologia, a najgorzej Antropologia, ale ta też nie poszła jakoś strasznie źle. Teraz mam 1,5 tygodnia wolnego, podczas kiedy innym dopiero się zaczynają egzaminy. Wolność mnie obezwładnia.

Mam zamiar trochę zmienić tego bloga. Nie tylko szablon (co mam nadzieję moja kochana siostrzyczka zrobi *hint hint* ;P), ale też… no nie wiem. Trudno mi to wytłumaczyć. Sami zobaczycie. Ogłoszę, kiedy zmiany nadejdą, tak żebyście nie mieli żadnych wątpliwości („Czy to pogrubienie to miała być ta zmiana???”). No i teraz postaram się pisać częściej na blogu. Co z tego, że w szczytach popularności tego bloga czytają jakieś 4 osoby… Nie przeszkadza mi to. Jasne, miło by było mieć więcej czytelników, ale dla mnie najważniejsze jest rozwijanie się, a pisząc notki rozwijam się. Przynajmniej tak mi się wydaje.


  • RSS
  • RSS